Friday, November 24, 2023

Kryminalne Tango

Kryminalne Tango
Brudna dłoń odciśnięta
Na czerstwym chlebie
Próbowałem go łamać
Chciałem się nim podzielić
Ciebie chciałem utulić
Połamałem zaś siebie
Krwawa smuga na ścianie
Odcisk palca, dowody
Światło mruga niebieskie
Okien odblask maluje
Szarą stal karoserii
Płyną zgłoszenia kody
Już parkują służbowe
Samochody zmoknięte
Suche trzaski szczekaczki
Pod kanciapą sprzątaczki
Pośród śmieci na tyłach
Choć podwórko przywykło
Przerażone sąsiadki
Bite żony i matki
Dziś się draka zrobiła
Ty wychodzisz w kajdankach
Biegnie plotka po klatkach
Stygnie krew w martwych żyłach
Rozrzucone w bok ręce
Chodnik głaszczą surowy
Dziesięć pięter do góry
Brudne płaczą już chmury
I stłuczone szkło w oknie
Zerkasz szybko i szepczesz
Niech przykryją go kocem
Niech na deszczu nie moknie
Ja bym go nie skrzywdziła!

Dajcie Nam Farby II

Dajcie Nam Farby


Pamiętam kiedyś odblask księżyca

Bywało, barwi dwa policzki blade

Srebrzysty puder na Twojej twarzy

Lepiej bym sobie Ciebie nie przyśnił 

Dwie gwiazdy źrenic, włosów diadem 

Promień Miesiąca kąpie miast ulice

Płyną platyną, wartką rzeką srebrną

Ja Twej orbity też byłem księżycem

Gdzie dziś się potoczę wszystko mi jedno


Barwiło dawniej księżyca światło
Dziś nie przynosi już kolorów
Kto z astronomii egzamin zdał
To jednak nie ma wcale wyboru
A tylko ścisłe, twarde obliczenia

Odpowie zimna mi matematyka

Jak się porusza Luna a jak Ziemia


Na metalowych modułu stopach
I łapach koguta Twardowskiego
Człowiek tam wszakże kiedyś lądował
Wyniósł wysoko swe prywatne ego
Gdzie nad horyzontem wschodzi Ziemia
Planeta barw błękitnych zupełnie też z nie ma

  

Friday, November 17, 2023

Zwierciadło

Zwierciadło

Banał, że oczy duszy zwierciadłem
Pod twym spojrzeniem ze strachu bladłem
Źrenica czarnym ogniem paliła
Ciężka powieka do snu tuliła
Z ręki Twej, Pani z ufnością jadłem

Wiercić umiałaś gniewnym wejrzeniem
Kłamstwa czytałaś jednym zmrużeniem
Nigdy nie chciałem, żebyś płakała
Czasem życzyłem byś umierała
Spełnionym moim byłaś marzeniem

Miłość bywała wyścigiem zbrojeń
Miałem okiełznać drżące sny Twoje
Kochać Cię rozpoznaniem bojem
Morzyłaś głodem, nużyłaś znojem
W ramiona zamknąć chciałaś urojeń

Ty lufą byłaś a ja nabojem
Henną czerniłaś jasne brwi swoje
Ja oddychałem Twymi wdechami
Gdy masło miałaś za tęczówkami
Wojna zatrzęsła moim pokojem
 
Gdy prześcieradło darłaś palcami
I zez pod rękę szedł z okrzykami
Pijany byłem puklami włosów
Potem co kapał Ci z czubka nosa
A potem wstałaś i wyszłaś drzwiami

Samolubne

To samolubne, znikać wcześniej
Kochankę swoją zostawiać samą
Samotną w łóżku porzucać we śnie
Albo na randkę iść z zimną damą
W sosnowe łoże, w czarne pościele
Gdzie tłuste glizdy mają wesele




Z Poetą Wiersze Pisze Jesień

Z Poetą Wiersze Pisze Jesień

Z poetą wiersze pisze jesień
Z gałęzi listek na wietrze rwie się
Puste butelki, pusta kieszeń
Szlugi zamokłe i zapalniczka
Łza deszczu spływa w dół po policzku
Po mrocznych gania echo uliczkach
Dziewczyna marznie na przystanku
Mgła las przytula o poranku
Pod kapeluszem zasnęły grzyby
W stawach Wigilii czekają ryby
Chusteczka ściera z nosa smarki
Tęsknią za letnim czasem zegarki
Grają kolędy już w marketach
Z jesienią wiersze pisze poeta

Wednesday, November 15, 2023

Dmuchawce, Latawce, Wiatr

Dmuchawce, Latawce, Wiatr

Wzleciał dmuchawiec poznać świat
Pożegnał białą miękką kulkę
Niedawno tulił żółty kwiat
Potem go ciepły porwał wiatr
Marzenia tylko dla dorosłych
I niespokojne stada myśli
W daleką drogę go poniosły
Gniazdo porzucił blady ptak
Samotna tęskni już łodyga
Chociaż on płacze za domem też
I boli jakby w serce kłuł jeż
Od drogi już się nie wymiga
W kieszeniach mokre sny on miał
Gdy skoczył, życiem własnym grał
Umkął chodnikom z szarych skał
Zielona skusiła go później łąka
Na niej czerwona zaś biedronka
Złotym promieniom kłania się słonka
Piosenki w radiu słucha Urszuli
Do Ciebie po niebie wiedzie szlak
Do piegów go czarnych przytuli

Oi

Ojczyzna

W tym wierszu piszę ojczyznę moją
Taka ojczyzna w gardle stoi
Ojczyzna taka stoi przed Okiem
Morskim na stoku Tatr wysokim
W morskich się falach kąpie Bałtyku
Kręgosłup Wisły czasem ją boli
Stopy wysoko ma procentowe
I wyżej serce kładzie niż głowę
W kiblu spuściła polityków

Tuesday, November 14, 2023

Jesienna Miłość

Jesienna Miłość


Gdy zakochanych pragnie zmoczyć

Marznący deszcz listopadowy

Bo się spotkają wieczorem w parku

Kiedy im krople kapią na głowy

A czas zimowy krąży w zegarku

Ławki jak statki w kałużach płyną

Krople schwytane w stożki świetliste

Z deszczu latarnie gwiazdy malują

Nawet w noc chmurną, nieprzejrzystą

Dla nich gwiaździste szlaki nad głową

Martwymi liśćmi wiatr zagra w wista

Przytulą ciemne ich zakamarki

Gdzie nie zagląda światło latarki

Tam ich nie złowi zazdrosne oko

Księżyca nie ma, chmury wysoko

Deszcz przegnał ludzi, uziemił ptaki

Krople spływają w dół po językach

I kapią zimnem za kołnierzyki

Marzną na wietrze śliny strumyki

Dłonie macają kurtek suwaki

Nieznośnie prędkie, manierą głodną

Czasem przyświecić trzeba komórką

Czułość namiętną ma być, nie godną

Poumierały letnie świetliki

Co blady ogień dają kochankom

W oczach i tak im tańczą ogniki

I nie potrzeba świerszczy muzyki

Na ławce kurtka wystarczy nadto

Noc ich przykryje czarnym płaszczem

Drżących, wtulonych w siebie na ławce


Stanisław Miłkowski 

Warszawa 22.03.2024

Noże, Żyletki, Igły l Miłość

Noże, Żyletki Igły i Miłość

Nic tak mnie mocno nie zraniło
Noże, żyletki, igły i miłość
Nic tak okropnie nie bolało
Ogień, kwas i twa zdrada mała
Słodyczy nigdy nie było tyle
Co ust przyniosły twoich motyle
Albo nie było tyle radości
Niż gdy krzyczałaś z namiętności
Nie usypiałem nigdy tak słodko
Co pod Twym kocem, patrząc w okno
Nie miałem takiej też kondycji
Jak uciekając z tobą policji
Niczego mocniej się nie boję
Niż, że zapomnę oczy Twoje
Nigdy nie czułem tak że żyję
Jak gdy rzucałaś mi się na szyję
Raz się dla Ciebie pociąłem nożem
Nieraz latałem z tobą jak orzeł
Drażniłaś często, jakby mucha
Mięciutka byłaś, z pierza poducha
Uparta niczym beton zbrojony
Tak wygadana jak ksiądz z ambony
Święta bywałaś, Panna Maryja
I potrafiłaś pięścią dać w ryja
Naiwna jakby mała dziewczynka
Kaczka Dziwaczka, Gąska Balbinka
Do ucha sprośne świństwa szeptałaś 
Z głową na piersi mi zasypiałaś 
I serenady długie chrapałaś 
Ja wtedy noce całe czuwałem
Ciebie obudzić przecież nie chciałem
Nie chciałem spłoszyć niebacznym ruchem
Włosy gładziłem tylko za uchem
Rankiem wstawałem niewyspany
Dumny z wieczoru, szczęściem pijany
I przemywałem zmęczone oczy
I okrywałem Ciebie w kocyk
Telefon dzwonił w dzień co godzinę
W pracy robiłem debilną minę
Boże, to znowu ona dzwoni!
I przyciskałem smartfon do skroni
I irytację chowałem w dłoni
Teraz aparat milczy stale
Ja milczę patrząc na deszczu fale
I widzę w każdej Cię wody kropli
I moknąć lubię siedząc na oknie
I czasem myślę o skoku w dół
I tak złamany jestem na pół
Nic mnie tak nigdy nie zraniło
Noże, żyletki, igły i miłość

To tylko jesień

To Tylko Jesień
Zmarzły gołębie listopadowe
Wodnik się w deszczu utopił właśnie
Na sinych chmurach wiatr gra sonaty
Dzień nie ma jeszcze nawet połowy
Na horyzoncie słońce już gaśnie
Bledziutkie słońce i twarze blade
Asfalt błyszczący, z diamentów diadem
Co zdobi szyby i okulary
Elektroniczne płaczą zegary
Smutne że rok jest już taki stary
Że brak jest światła, że życie gaśnie
Smutne bo smętną wiatr gra muzykę
Kłóci się głośno z moim czajnikiem
Rok dalej siwą zapuszcza brodę
Pogoda czystą mówi liryką
Mrocznym wieczorem okna złociste
Gdzieś wypatrują swych gospodarzy
Zimne poranki malują szronem
Szybom obrazy ze snów i marzeń
Ze snów o trawie w słońcu zielonej
Mokrych i słonych całusach morza
O plaży żółtej w promieniach słońca
Co parzy plecy namiętnej parze
Słodkim zapachu z pomarańczy
Na kuchni imbryk na parze tańczy
Deszcz zmywa szare z szyb bohomazy
Jesienny pijak w jesiennym barze
Wódka rumieńcem ozdabia twarze
Łza deszczu spływa po okularze
To tylko jesień się znowu zdarzy
Copy ENABLE FOR MOBILE TEMPLATE