Monday, April 29, 2024

Bracie!

Bracie!

Brat mi kto całował świt czerwony
Z bólu jest bratem mi każdy zrodzony
Pęknięty, rozdarty, w pół podzielony
I zawsze spóźniony i nigdy na czas
Bo dla mnie bratem jest każdy z was
Zagrajcie znowu szare smutku tony
Ich zapowiedzią był ten świt czerwony
Grajcie na deszczu kapiących kroplach
Szepczących cicho do szyby okna
Pieszczących lekko, niewinnie kwiatki
Głaszczących miękko, wodą ust płatki
Krajobraz właśnie kocha się z deszczem
Prosi i błaga, jeszcze, jeszcze, jeszcze!
Wicher zdarł sukienkę z niego chmury
A ten się spłonił w kolor szary, bury
Deszczu przeszywają ziemię dreszcze
Mokry dzień, mokre sny, błyskawic kleszcze
A zamiast serca zieje czarna dziura
Żołądek ściska już strach cęgami
Splątana myśli w głowie chmura
Oj bracia kiepsko chyba jest z nami
Pamiętam, widziałem niebieski świat
Kołysał łagodnie vibe błękitnej toni
Tulił do snu, szemrał, szeptał bajki
Gładził kanty myśli w ze śmiercią p0g0ni
A nonsens i bezsens, to szach i mat
Sztorm powywracał, potopił łódki
Na niebie znów płonie świt czerwony 

Dla mnie jest siostrą, każda skrzywdzona

Copy ENABLE FOR MOBILE TEMPLATE