Monday, July 22, 2024

Nothing

Nothing

Pewnego razu nic nie robiłem
Nie zajmowałem niczym szczególnym
Niczym się dzień ten nie wyróżniał
Nic było doświadczeniem wspólnym
Bo nie doświadczał nikt niczego
Nikt nic nie wnosił do dyskusji
I nic nikomu się nie chciało
Nawet nikomu z nikim się kłócić
Nie rozstrzygnięto żadnych sporów
Nie wyjaśniono  niejasności
Nic się niczego nie trzymało
A nawet to mięso odlazło od kości
Nic było niemal namacalne
Mogłeś je dotknąć i zobaczyć
A wszystko wokół zanikało
Nic wszystko zaczynało znaczyć
To co schodziło ze sceny świata
Robiło blade się i dalekie
Jak prześwietlone klatki filmu
Jak woda doprawiona mlekiem
Ale nikt tym się ne przejmował
Nie żywił gniewu i w niejasności
Po raz ostatni na świat spoglądał
I sam rozpadał się w nicości
Chociaż przepadły zbrodnie, draństwa
Gniew, hipokryzji całe tony
Nienawiść, zemsta, starość i śmierć
T0 nie zadzwonią miłości dzwony
Nikt już nikogo nie przytuli
Antybiotyku nie wynajdzie
W śnieg stromej nie pokona góry
I bez ambicji nigdzie on zajdzie
Śmiechem wybuchnąć już nie zdoła
Z godnością dotrwać śmierci męki
Nikomu zachwyt, piękno i chwała
Jak uścisk choć raz boskiej ręki
Wszystko zapadło się, rozpadło
I rozproszyło się i zniknęło
A to mnie w końcu obudziło
Wypełniać nic się znów zaczęło
Patrzę! Istnieje chociaż sufit
Poduszka mokra, serce sarenki
Potem zacząłem zaś rozmyślać
Popłynął w uchu dźwięk piosenki
Że nic niczego jest nie warte
Zaś wszystko warte jest wszystkiego
A niebo daje raz dziką kartę
Jednemu asa drugiemu damę
Rzadką, jedyną i bezcenną
Licytuj, rzucaj na stół i graj!
Bo wszystko znów pochłonie ciemność

Copy ENABLE FOR MOBILE TEMPLATE