Saturday, June 29, 2024

Winda lub Schody

Winda lub Schody

Kolory i rytmy i sny i marzenia
Kawałki, srebrnego, zbitego szkła
Tu kłamstwa i prawdy i pustka i pełnia
I winda lub schody, już piętro kolejne
A zgubiona droga jak nitka, jak wełna
odnajdę! Jedyną co znaczeń jest pełna
Za symboli sznurem uniesie mnie w g0rę,
Stóp ślady, przecinki zostawiam, umieram...
Żałosne, maleńkie przerażone "Ja" 

Stanisław Miłkowski
Warszawa 29.06.2024

Winda lub Schody

Kolory i rytmy i sny i marzenia
Kawałki, srebrnego, zbitego są szkła
Tu kłamstwa i prawdy i pustka i pełnia
I winda lub schody, już piętro kolejne
A zgubiona droga jak nitka, jak wełna
odnajdę! Jedyną co znaczeń jest pełna
Za symboli sznurem uniesie mnie w g0rę,
Stóp ślady, przecinki zostawiam, umieram...
Malutkie, żałosne tak przerażone "Ja"

Cieplutkie lekkie i drżące marzenie
Co otulone jest w kołdrę mięciutką
Czeka na mnie dzień cały cierpliwie
Schowane gdzieś pod moją poduszką
Za morzami czeka, rafami, zielonymi gajami
Czeka schowane w pościeli głęboko
Aż pofrunie wreszcie pomiędzy uszami
Moje zaś tylko ogląda go oko
I tak leci, płynie sobie gdzieś pod czaszką
Prosto w szarość w z fal ocean sztormowy
Delikatnie pieści, gładzi lekko i czule
Dnia przeszłego stresów fal spienione głowy
Uspokaja się z w estakadach żylnych

Sine, tkliwe, bolące neurony
Morska piana zrodzona ze szkwału
Wspomnień, duchów przejrzystych i bladych
W technicolor ubiera, maluje
Cichutko w ucho moje rymuje
Bzyczy ze snu fal rem kołysankę

Obolałe tkliwe sine neurony
Z piany morskiej ze szkwałów z piany morskiej bąbelki
Morska piana zrodzona ze szkwału
Setki

Zjazd wszelki
O powietrzu co smakuje inaczej
Każde drzewo, trzepak wyzwaniem
Wszelki kąt wrat obejżenia

Copy ENABLE FOR MOBILE TEMPLATE