Tuesday, February 18, 2025

Jeszcze Polska!

Jeszcze Polska!

Kiedy wygraża wspólny wróg
Znów będzie Honor, Ojczyzna, Bóg!
Sztandar na nowo pójdzie w górę
Za flagą naród stanie murem
I modna będzie ojczyzny miłość
Do łask się wróci odwaga, siła
Mężczyzn szacunek do kobiety
Troska, opieka, matczyny etos
I panien słabość do munduru
Co za chłopcami pójdą sznurem
Bo tutaj kwitną maki czerwone
Kryją równiny łąki zielone
Krojone srebrnym korytem rzeki
Ziemia to nasza, matka na wieki
Zbożem jak miodem złocone pola
W przedszkolu Krzysio, Kasia i Ola
Mieszkają w książkach swojskie słowa
Trzeszczy, szeleści ojców mowa
Łączą zwycięstwa, spajają klęski
Gdzie indziej łatwiej a jednak tęsknisz
Z cudzego pieca chleb zawsze gorzki
W domu słodyczą smakują troski
Jest o co walczyć, za co umierać
Trzeba z bagnetu więc rdzę wycierać
Dzisiaj podniebnych mamy Husarzy
A kiedy jednak wróg się poważy
I przyjdzie znowu podpalić Polskę
To my runiemy żelaznym wojskiem!
Słowo jest tanie, trudno nim strzelać
Kończę więc gębę sobie wycierać
Wyświechtanymi frazesami
Przysięgam bronić, co kocham z Wami!

Warszawa 18.02.2025

Przecież

Przecież 


Przecież nie warto ciągle się kłócić

Niczym cepami po głowach młucić

Argumentami, inwektywami

Walczyć o status nad statusami

Poniżać innych by się wywyższyć

Zamiszczać posty, gniewne słać listy 

I listy wrogów sobie spisywać

Lepiej wieczorem napić się piwa

Kochankę lepiej swoją przytulić

Wędrować nocą po śnieżnej kuli

Cieszyć zmarzniętym i pięknym światem

Świetlistym złotem upić się latem

Wiosny zielenią paść się jak krowa

Z gór spływa woda do morza nowa

Co krystaliczna i nieskarzona

Miłość nienawiść zawsze pokona

Biały gołąbek przez błękit leci

Wciąż nowe pod nim rodzą się dzieci

Nadzieja na świat przychodzi nowa

Same się tulą do siebie słowa

Bo były pierwsze, będą ostatnie

Myśl wspólna klei umysły bratnie

Zaczerpnąć dłonią z ciemnych odmętów

Koić wzburzone fale zamętu 

Światło nalewać w źrenicy studnie

Naprzód iść dziarsko, aż chodnik dudni

Aż dudni w skroniach krew niespokojna

I ponieść pokój, gdzie płonie wojna 

Jak pastor co miał kiedyś marzenie

Wybierz zbawienie, nie potępięnie

To tylko proste, naiwne rymy

Naiwność dziecka przecież chronimy

Miliardy mieści nieboskłon gwiazd

Tarcza zegarka wciąż skrapla czas

Czasu i miejsca dla wszystkich starczy

Wracajcie z tarczą, nie na tarczy!


Stanisław Miłkowski 

Warszawa 18.02.2025 

Copy ENABLE FOR MOBILE TEMPLATE