Saturday, August 3, 2024

Psalm Sześćset Sześćdziesiąty Szósty

Psalm Sześćset Sześćdziesiąty Szósty

Czemu za wolność męki się płaci Rozstanie ceną za cud miłości Przychodzi zawsze ból po ekstazie Proste się nudzą przyjemności Owocem bywa strach ciekawości Zerwanym z drzewa złych wiadomości Złowróżbnym echem prosto z przyszłości Kolce ukryte w rzeczywistości Szaleństwo czuwa tuż za jej progiem Umysł na progu złamać jak nogę Przebyć granicę i ruszyć w drogę Na zawsze żegnać się z dobrym Bogiem Uchodźcą zostać z tej codzienności Wyrzutkiem obcym dla społeczności Wędrowcem szlakiem wprost ku nicości Z rozpadem własnej osobowości Gnijącym ego, podświadomością Min pełną, wspomnień, duchów przeszłości Ciemności dziecię a nie światłości Abortowane już z powszedniości W dolinę cudów, mrocznej wolności Żuć gorzki żółci kwiat konieczności Buja pokładem sztorm jak pijany Od ściany miota do drugiej ściany Zatopił okręt sternik zbłąkany Pod niebem rudym, krwią malowanym Nabitym gwoździ z lodu gwiazdami Ciężkim jak granit, jak zguba tanim Gdzie chrzęści z chęci żwir pod stopami I lawa płynie gdzie szczelinami Tron tam żelazny, Pan Nad Duchami Złymi Bytami zasiada na nim W stalowe chmury bodzie rogami Jak czarna dziura wierci oczami Z mosiądzu krzesze skry kopytami Mieląc młyńskimi kół zębiskami W trującą mąkę zepsute dusze Larwy te truchła te karalusze Przegniłe martwe resztki napuchłe W pył ściera jedno truchło za truchłem Białe robale, tłuste ma wargi Szkarłatny jęzor, proporzec długi To jemu spłaca się stare długi On się rozlicza z potępieńcami Wloką okowy, brzdęk kajdanami Rytmicznie dzwonią dzyń! łańcuchami Jęki unoszą się oktawami Płyń zatem pieśni nad pieśniami!
Warszawa 22.02.2025






Copy ENABLE FOR MOBILE TEMPLATE