Na skrzydłach euforii unoszę się w górę
Wzlatuję jak orzeł, jak anioł
W dół zaglądam przez mglistą szczęścia glazurę
Z szczytu twardego spoglądam na nią
Jak papuga kolorową i jak ptak gadatliwą
Eksplozja barw rozpala świat szarobury
Życie oddam za ciebie kochanie
Za latanie
I za chmór łaskotanie
Ręki wiotkiej twej trzymanie
I za na jednym tapczanie spanie
Chleb powszedni już nie będzie czerstwy
I za milion radosnych motylków wierszy
Me kochanie!
Do końca świata tylko z tobą mieszkanie
Za wina tanie i wspólne pranie
Tego samego świtu czekanie
Za kochanie!
Zakochanie....
Z niebronionej flanki ty trafienie gromu
Może kiedyś na trzeźwo myślałem
Po co zamęt i ból po co komu
Teraz drogi wszystkie kręte w górę szlaki trudne
Wiodą wszystkie na próg słonecznego domu
Gwiazdy w niebie tu rodzą codzień się nowe
Płoną ognie gwiazd w środku jądrowe
Ja płonę szminką twoją się słodką zajadam
W tobie tonę tak bardzo głęboko
Tonę tak beznadziejnie z sapaniem ze śmiechem
Bo oddycham już tylko twoim oddechem
Nic nie może osłonić nikt ni potrafi pomóc
Dorobiłem Ci klucze do wnętrz słonecznego domu
Otwierają sekretne one dzwi do pokoju
Niepokoju
Zapach włosów jest twoich najsłodszy to wicher
Wywietrz wnętrza, wywal z piwnic mi tony złomu
Tu unosi się z powietrzem ostry zapach ozonu
Eletrycze znaczy wyładowanie
Łóżko stare połamane
Ropne rany atomowym ogniem są wypalane
Ja cię kocham mocno do krwi me Kochanie!
Wala się się z ciał po pokoju pozdzierane ubranie
Zrzucone węża skór udawanie
Ze złudzeń cię obieranie
Twoich wad na twej duszy blizn zcałowanie
No comments:
Post a Comment