Parole, Parole, Parole!
Kiedy mówię o miłości
Mówię o wieczności
I gdy o śmierci mówię
O przemijaniu
Słońcu tonącym dostojnie w morzu
Latarniach co świecą wieczorem
I co gasną rano
Szczupłe, wysokie królowe nocy
Czule tulone w tańcu pijanym
Kolorowe motyle odleciały
Osiadły w klubach
Dziewczyny barw pierzyną
Feerią, fontanną, pszczelim rojem
Cicho do siebie na ucho bzyczą
Słowo takim dawane
Słowo słodkie, lepkie
Złamane przyrzeczenie
Łyk zapomnienia
Nocy wir pochłonął pamięć
Lecz na nowo wciąż przysięgam
Choć nim kur zapieje
Po trzykroć się wyprę
Na chodnik zrzygam
A jednak ciągle, niezmiennie
Miłość, Wieczność, Śmierć!
Święta Znaczeń Trójca
Rozmowa to zawsze poważna
Nawet kiedy głupio, odważnie
Bezmyślnie, bezradnie, bezczelnie...
Żartuję
Stanisław Miłkowski
Warszawa 26.04.2024
No comments:
Post a Comment