Przecież
Przecież nie warto ciągle się kłócić
Niczym cepami po głowach młucić
Argumentami, inwektywami
Walczyć o status nad statusami
Poniżać innych by się wywyższyć
Zamiszczać posty, gniewne słać listy
I listy wrogów sobie spisywać
Lepiej wieczorem napić się piwa
Kochankę lepiej swoją przytulić
Wędrować nocą po śnieżnej kuli
Cieszyć zmarzniętym i pięknym światem
Świetlistym złotem upić się latem
Wiosny zielenią paść się jak krowa
Z gór spływa woda do morza nowa
Co krystaliczna i nieskarzona
Miłość nienawiść zawsze pokona
Biały gołąbek przez błękit leci
Wciąż nowe pod nim rodzą się dzieci
Nadzieja na świat przychodzi nowa
Same się tulą do siebie słowa
Bo były pierwsze, będą ostatnie
Myśl wspólna klei umysły bratnie
Zaczerpnąć dłonią z ciemnych odmętów
Koić wzburzone fale zamętu
Światło nalewać w źrenicy studnie
Naprzód iść dziarsko, aż chodnik dudni
Aż dudni w skroniach krew niespokojna
I ponieść pokój, gdzie płonie wojna
Jak pastor co miał kiedyś marzenie
Wybierz zbawienie, nie potępięnie
To tylko proste, naiwne rymy
Naiwność dziecka przecież chronimy
Miliardy mieści nieboskłon gwiazd
Tarcza zegarka wciąż skrapla czas
Czasu i miejsca dla wszystkich starczy
Wracajcie z tarczą, nie na tarczy!
Stanisław Miłkowski
Warszawa 18.02.2025
No comments:
Post a Comment