Cieplutkie lekkie i drżące marzenie
Co otulone jest w kołdrę mięciutką
Czeka na mnie dzień cały cierpliwie
Schowane gdzieś pod moją poduszką
Za morzami czeka, rafami, zielonymi gajami
Czeka schowane w pościeli głęboko
Aż pofrunie wreszcie pomiędzy uszami
Moje zaś tylko ogląda go oko
I tak leci, płynie sobie gdzieś pod czaszką
Prosto w szarość w z fal ocean sztormowy
Delikatnie pieści, gładzi lekko i czule
Dnia przeszłego stresów fal spienione głowy
Uspokaja się z w estakadach żylnych
Sine, tkliwe, bolące neurony
Morska piana zrodzona ze szkwału
Wspomnień, duchów przejrzystych i bladych
W technicolor ubiera, maluje
Cichutko w ucho moje rymuje
Bzyczy ze snu fal rem kołysankę
Obolałe tkliwe sine neurony
Z piany morskiej ze szkwałów z piany morskiej bąbelki
Morska piana zrodzona ze szkwału
Setki
Zjazd wszelki
O powietrzu co smakuje inaczej
Każde drzewo, trzepak wyzwaniem
Wszelki kąt wrat obejżenia
No comments:
Post a Comment