Po Nocy Me posklejane oczy Nie dają się odmoczyć W umywalce Na kubku zaciśnięte Gorącej pełnym kawy Mam palce I szum cichutki w głowie Co dzisiaj dzień mi powie Do ucha Powieki opuchnięte Ciało jak z krzyża zdjęte Pogięte A twarz zielono szara Z lusterka zerka stara Ropucha I znowu rozmyślanie Samego się ruganie Debilu! Znów nocka nie przespana Myśl bruzdą przeorana Zaspana Czemu te same błędy? Te same koleiny... Jak szyny Nie mogę się wyzwolić Zapadam się powoli I znikam Dobra, opuszczam lustro Na biurku w pracy usnę Dni puste Może kolejnej nocy Choć wreszcie zmrużę oczy? Pod kocyk! Stanisław Miłkowski Warszawa 03.07.2024
No comments:
Post a Comment